Go to content Go to navigation Go to search

Sprawa roweru

czerwiec 17th, 2009

Moi wspaniali sąsiedzi rozbroili mnie dziś i powalili na łopatki. Ale w tym złym znaczeniu. Zdenerwowałam się strasznie, gdy zobaczyłam mój rower w innym miejscu, niż tkwił dotychczas. Ja rozumiem, że wygospodarowali sobie w ten sposób miejsce na wózek, ale jak można dotykać czyjąś własność bez uzgodnienia tego z jej właścicielem?  Dlatego też przeniosłam rower z pomocą koleżanki na dawne miejsce i załączyłam do niego kartkę następującej treści: „Drogi Sąsiedzie! Elementarne zasady kultury osobistej nakazują skonsultowanie się z właścicielem rzeczy przed skorzystaniem z niej w jakikolwiek sposób (nie dotyczy to, niestety, złodziei). Proszę o zwrot wężyka zabezpieczającego (bo, łobuzy, przecięli i wyrzucili wężyk!) tudzież zwrot pieniędzy.

Z poważaniem (jeszcze) Magda. P.S. Proszę także o uprzątnięcie swoich śmieci.” Po tej akcji mi trochę ulżyło, ale dalej nie jestem w stanie pojąć, jak można tak postąpić. Nie wpadłabym na pomysł, by przemieścić czyjąś własność. Niedługo będę szukać swojego samochodu na parkingu.