Życiowe drogi
czerwiec 11th, 2009
Po spotkaniu na korytarzu Albertowi jakoś ten dzień sie nie kleił. Myślał o różnych rzeczach, o obiedzie, o kobietach, o sobie. W duchu dziękował Bogu, ze Jadwiga nie wie, iż jego koledzy mówią na niego Łajdak - taka ksywka zobowiązuje - pomyślał ponownie. Choć przecież to była przekorna ksywka, nadali mu ją ludzie, z którymi spędził ponad połowę swego życia, w zasadzie jego życie to oni i vice-versa. Powrócił do przeszłości - jak było cudownie. Brak problemów, piwo lało sie strumieniami, słońce, wypady za miasto… ale, brak kobiet. I właśnie, Albert zwątpił, co było lepsze, teraz kobiety nie są problemem, przynajmniej teoretycznie. Życie jest pełne alternatywnych dróg - czy wybrał dobrą?
Otrząsnął sie, po sekundzie postanowił dalej być sobą, nieważne, co o nim sadza inni - to on ma mieć o sobie dobre zdanie i to on ma wiedzieć, że jest dobrym człowiekiem, pomimo tego, że nie przesiaduje godzinami w kościele. Ci, który go znają, znają naprawdę, wiedzą jaki jest. Reszta jest milczeniem.
- Kategoria: Dla nich
